Literatura kontra kino

kolekcja książek - zdjęcieTo już reguła, że najbardziej poczytne powieści doczekują się adaptacji filmowych. Między fanami kina i literatury od zawsze dochodziło do sporów na płaszczyźnie wartości reprezentowanej przez ich ulubione dzieła. Czy da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie: czy adaptacja może wygrać z książką?

Podobno o gustach się nie dyskutuje, na całe szczęście tylko „podobno”. Przyjrzyjmy się zatem najmniej udanym adaptacjom filmowym kilku literackich bestsellerów i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie – dobra literatura czy dobre kino?

„Lśnienie” w reżyserii Stanleya Kubricka, pomimo świetnej gry aktorskiej Jacka Nicholsona, okazało się niezbyt udaną próbą przeniesienia na ekran klasycznej powieści grozy, autorstwa Stephena Kinga. Reżyser pozwolił sobie na pominięcie wielu, niezwykle istotnych dla fabuły faktów.

Podobnie wygląda ekranizacja „Hobbita”. Dla widza, który nie czytał wcześniej powieści Tolkiena, film wydaje się być niezrozumiałym połączeniem wielu opowieści.

Natomiast ekranizacja „Firmy” Johna Grishama mogłaby okazać się całkiem niezłą adaptacją całkiem niezłej powieści, gdyby reżyser nie zdecydował się na całkowitą zmianę fabuły, mniej więcej od połowy filmu.

Zatem kino czy literatura? Czy to pytanie naprawdę wymaga odpowiedzi?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura na wakacje i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz